sylwester2016 Piłka jest piękna


Z wizytą u mistrzów świata we Frankfurcie

(05.09.2015)

Po ubiegłorocznym triumfie 2:0 nad mistrzami świata na Stadionie Narodowym rewanż we Frankfurcie nad Menem zapowiadał się również ekscytująco. Czy uda się Niemcom urwać chociaż punkt, przybliżający do awansu na Euro 2016?

Mecz Niemcy – Polska we Frankfurcie nad Menem przede wszystkim obudził wspomnienia z 1974 roku. Wtedy na mistrzostwach świata te dwie drużyny zmierzyły się w meczu, którego stawką był awans do finału. Na tym samym stadionie, który wówczas nosił nazwę Waldstadion (Stadion Leśny).

Kiedy z całą ekipą Sportowo i Zdrowo dotarliśmy do Frankfurtu, w niemieckich mediach królowały artykuły przypominające słynne spotkanie na wodzie. Kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem nad miastem przeszła ulewa, która zamieniła boisko w bajoro. Wysiłki służb porządkowych na niewiele się zdały i piłkarze biegali po kostki w wodzie.

Teraz kilka dni przed meczem na specjalne zaproszenie dziennikarzy fachowego niemieckiego magazynu sportowego Kicker na stadionie we Frankfurcie spotkali się uczestnicy tamtego spotkania Bernd Hölzenbein i Grzegorz Lato. Wszystko po to, aby powspominać wydarzenia sprzed 41 lat. W pomieszczeniach stadionu znajduje się po dziś dzień słynny wał zbierający wodę, którym w 1974 roku próbowano doprowadzić murawę do stanu używalności.

Frankfurt Polska - Niemcy

- Nie można było zagrać podania, piłka zatrzymywała się po 10 cm – wspominał Hölzenbein. – Próbowaliśmy grać górą, ale to też niewiele dawało. Nawet Franz Beckenbauer, najlepszy technik, popełnił bardzo dużo błędów.

- To było jak piłka wodna – opowiadał Lato. – Nie dało się strzelać, podawać ani prowadzić piłki. Katastrofa.

Tym razem żadne ekstremalne sytuacje nam nie groziły. Pogoda 4 września była doskonała, a poza tym dzisiaj stadion we Frankfurcie ma zamykany dach.

Od rana we Frankfurcie widać było polskich kibiców, którzy przechadzali się po mieście w biało-czerwonych barwach. Trzy godziny przed rozpoczęciem spotkania na dworcu głównym, skąd odjeżdżały pociągi na stadion, już zrobiło się tłoczno. Polacy śpiewali o niezwyciężonych biało-czerwonych barwach, a Niemcy przypominali nam, że to przecież oni się mistrzami świata.

Dojazd do stadionu kolejką podmiejską trwa kilkanaście minut, później jeszcze krótki spacer przez gęsty las (nieprzypadkowa nazwa Stadion Leśny) i znaleźliśmy się przed bramami obiektu. Jeszcze przed wejściem ktoś rzucił dobrą wiadomość, że w Tbilisi Szkocja przegrała z Gruzją, co było bardzo korzystnym wynikiem dla Polaków.

Sam mecz to oczywiście ogromne emocje, choć tym razem Niemcy byli zdecydowanie lepsi. Wygrali 3:1, w w drodze powrotnej ze stadionu kibice głównie analizowali tabelę grupy i różne warianty, które mogą dać nam awans na EURO 2016.

Czytaj też:
Finał Ligi Mistrzów 2015





Kategorie: Kibicujemy najlepszym

Tagi:





Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu


Dodaj komentarz

Napisz co otym sądzisz

Opinie naszych klientów

Pewnie jesteś ciekawy, co mówią uczestnicy naszych wyjazdów. Sam zobacz :)

Dla naszej pięcioosobowej rodziny to wymarzony sposób na sylwestrowy wypad. Nie można się na nim nudzić. Przede wszystkim dzieciaki mają atrakcje – wędrówki w górach i narty. Po kilku latach takich Sylwestrów dzisiaj są jednymi z najlepszych narciarzy na stoku!

Olga i Marcin, Stoczek Łukowski


zobacz wszystkie