Ferie na nartach Piłka jest piękna


Wakacje z duchem

(20.08.2012)

Wchodzimy do Podziemi Kredowych w Chełmie w południe. Na zewnątrz jest ponad 20 stopni Celsjusza, ale każdy posiada ze sobą kurtkę, bo w środku panuje stała temperatura – 9 stopni Celsjusza.

Wejście nie jest całkiem proste – najpierw trzeba uderzyć kołatką w masywne drewniane drzwi, aby zapowiedzieć wizytę Duchowi Bieluchowi, który zamieszkuje podziemia.

Od progu podziemi przewodniczka umila nam podróż po jaskiniach kredowych. Jest tam tyle korytarzy, że można zabłądzić, a kto zabłądzi, tego Duch Bieluch będzie straszył przez całe życie. Lepiej więc trzymać się przewodniczki… Sam Duch Bieluch okazał się bardzo miły, bo tylko się nam przedstawił i więcej już nas nie straszył. No i w jego komnacie wystarczy przyłożyć rękę do kredowej ściany, pomyśleć życzenie i ono się spełni.

Przy każdym ciekawej ekspozycji przewodniczka dokładnie o niej opowiada. Można między innymi zobaczyć szyb studni, która niegdyś stała tuż obok miejskiego ratusza.

Ratusz został rozebrany po jednym z wielkich pożarów, który zniszczył miasto. Uzyskany w ten sposób materiał budowlany przeznaczono na odbudowę domów mieszkańców.

Kreda była jednym z najważniejszych bogactw Chełma do połowy XIX wieku. Wartość domów określano głównie na podstawie złoży kredy znajdujących się pod domem. Z tego powodu właściciele domostw starali się kopać kredę pod domami sąsiadów, aby nie obniżać wartości własnego domu. Ponieważ wydobycie nie było regulowane, ubytki kredy pod ziemią często powodowały zawalenia domów i zapadnięcia ulic.

W połowie XIX wieku burmistrz miasta zakazał więc wydobycia kredy, a naruszenie tego zakazu podlegało karze.

Zachowane i odremontowane podziemia kredowe mają około 15 kilometrów długości, natomiast trasa turystyczna liczy około dwóch kilometrów.





Kategorie: Turystyka

Tagi: , , ,





Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu


Dodaj komentarz

Napisz co otym sądzisz

Opinie naszych klientów

Pewnie jesteś ciekawy, co mówią uczestnicy naszych wyjazdów. Sam zobacz :)

Dla naszej pięcioosobowej rodziny to wymarzony sposób na sylwestrowy wypad. Nie można się na nim nudzić. Przede wszystkim dzieciaki mają atrakcje – wędrówki w górach i narty. Po kilku latach takich Sylwestrów dzisiaj są jednymi z najlepszych narciarzy na stoku!

Olga i Marcin, Stoczek Łukowski


zobacz wszystkie