sylwester2016 Piłka jest piękna


Sylwester na nartach 2015 w Zakopanem

(03.01.2016)

Zima w tym roku nam nie sprzyjała. Białe Święta pozostały tylko w marzeniach, a widok za oknem nie nastrajał optymistycznie. Z niepokojem śledziliśmy prognozę pogody oraz przygotowania do sezonu naszych zaprzyjaźnionych stacji narciarskich.

 

30.01.2015, dzień pierwszy – Powitanie

 

Jednak okazało się, że Zakopane nas nie zawiodło! W środę rano przywitało nas słońcem, lekkim mrozem oraz delikatnym śniegiem, czyli pogodą wprost idealną zarówno do nauki, jak i profesjonalnego szusowania. Już przy wysiadaniu z autokaru słychać było jak pełną parą pracują armatki naśnieżające oślą łączkę pod Wielką Krokwią. Po krótkim odpoczynku po podróży szybko zjedliśmy śniadanie oraz wypożyczyliśmy sprzęt, bo nie mogliśmy się doczekać, aby po całym roku znowu przypiąć narty. Równie podekscytowani byli początkujący narciarze, których w tym roku zebrała się dość liczna grupa.

Po sprawdzeniu sytuacji na okolicznych stokach, okazało się, że najlepiej przygotowana jest stacja w Witowie. Niestety udało im się naśnieżyć tylko duży stok, natomiast orczyk nadal był w trakcie naśnieżania.W związku z tym zdecydowaliśmy się podzielić na dwie grupy – początkujący z dwoma instruktorami poszli na mały stok pod Wielką Krokwią, idealnie nadający się do stawiania pierwszych kroków na dwóch deskach. Natomiast osoby, które już dawno opanowały podstawy narciarstwa, autokarem zmieniającym się na czas pobytu w Zakopanem w bardzo wygodny ski bus, pojechały do Witowa. Pierwszego dnia na stoku spędziliśmy trzy godziny, co było zupełnie wystarczające, bo otwarty w dniu naszego przyjazdu stok w Witowie, jeszcze nie zdążył przyciągnąć większej liczby narciarzy. Nie było więc kolejek do wyciągu i zjeżdżaliśmy bez żadnych przerw. W tym samym czasie nasi początkujący po zaznajomieniu się z dekalogiem narciarza, pilnie uczyli się podstaw na oślej łączce o wdzięcznej nazwie Gigant :)

Po takiej dawce ruchu na świeżym powietrzu obiad smakował jak nigdy!

DSC_0090

A wieczorem… Wiadomo, że nic tak nie integruje jak biesiada i tańce przy góralskiej muzyce!!! W pierwszy wieczór postanowiliśmy spotkać się w góralskiej karczmie, abyśmy przy grzańcu i muzyce na żywo mogli się lepiej poznać. Zwłaszcza, że pochodziliśmy z różnych zakątków Polski i Europy – począwszy od Holandii, poprzez Suwalszczyznę, Wielkopolskę, Lubelszczyznę, aż po Śląsk. Bawiliśmy się doskonale!!!

 

31.12.2015, dzień drugi – Sylwester

 

Tego dnia na stok wyruszyliśmy dużo wcześniej. Niestety mróz trzymał dopiero od dwóch dni, więc w większości stacji narciarskich dopiero trwało naśnieżanie i nie udało im się odpowiednio przygotować stoków. Po sprawdzeniu sytuacji oraz rozmowie z narciarzami, którzy bawili w Zakopanem dłużej od nas, okazało się, że Witów jest jednak najlepiej przygotowany. Tym razem grupa chętnych na większy stok znacznie się powiększyła, ponieważ dołączyła do niej duża część początkujących, którzy po wczorajszych lekcjach nabrali niezbędnych umiejętności oraz apetytu na więcej :) W związku z tym, że część mało doświadczonych narciarzy nie czuła się jeszcze zbyt pewnie, znowu podzieliśmy się na dwie grupy. I tak jak ostatnio, tym razem już mała grupka udała się wraz z jednym z instruktorów na oślą łączkę, a pozostali pojechali do Witowa.

Teraz postanowiliśmy pojeździć dłużej i wybraliśmy opcję czterogodzinną. Dzięki temu, że przyjechaliśmy wcześniej stok był prawie pusty, a dodatkowo jako stali bywalcy dostaliśmy również bardzo atrakcyjną zniżkę na karnety. Jednak wieści o dobrze przygotowanych stokach szybko rozchodzą się wśród narciarzy, więc w miarę upływu czasu robiło się coraz ciaśniej. Gdy opuszczaliśmy stację, kolejka do wyciągu była już całkiem spora.

My jednak już myśleliśmy o przygotowaniach do wieczornej zabawy. W końcu ponoć jaki Sylwester, taki cały rok :) Postanowiliśmy spędzić go więc we wspaniałym towarzystwie i wyśmienitym nastroju.

Wieczorem spotkaliśmy się wszyscy w pensjonacie Biały Ślad, gdzie przygotowano dla nas dwie sale – jedną do tańca, a drugą z wygodnymi stołami, w której mogliśmy swobodnie biesiadować i rozmawiać. Mimo dużej rozpiętości wieku, wszyscy doskonale razem się bawili. Bardzo dziękujemy grupie z Konina z doskonały wybór muzyki, która podpasowała zarówno starszym uczestnikom, jak i młodzieży. Tuż przed północą opuściliśmy pensjonat, aby tradycyjnie już przywitać Nowy Rok lampką szampana pod Wielką Krokwią. 10…9…8…7…6…5…4…3…2…1… i… Witamy w Nowym Roku !!! Składaliśmy sobie życzenia w blasku fajerwerków z całego Zakopanego i okolic. Zarówno fajerwerkom, jak i życzeniom nie było końca, więc zdążyliśmy trochę zmarznąć w tą mroźną sylwestrową noc. Szybko wróciliśmy do pensjonatu, aby się rozgrzać przy gorących rytmach. Zabawa trwała do rana !!! :)

 

01.01.2016, dzień trzeci – Nowy Rok

Nowy Rok – nowe możliwości!!!

Mróz się utrzymuje, a armatki na stacjach narciarskich nadal pracują pełną parą. Postanowiliśmy zostać na sprawdzonym stoku w Witowie, zwłaszcza, że udało się im przygotować również orczyk, więc narciarze nie musieli się już dzielić na dwie grupy. Plusem szusowania w Nowy Rok jest, że po całonocnych zabawach na jazdę na nartach decyduje się niezbyt dużo osób; tym samym można jeździć niemal luksusowo :) Przy czterogodzinnej opcji porządnie się wyjeździliśmy.

Niektórzy z nas również postanowili tego dnia odpocząć od nart. Część osób wybrała się na spacer po przepięknej o każdej porze roku Dolinie Kościeliskiej, a bardziej ambitni postanowili zdobyć Kasprowy Wierch. Była też wycieczka nad tak słynne ostatnio Morskie Oko, ale nasi uczestnicy poradzili sobie bez fasiągów :) Wymianie wrażeń przy obiedzie nie było końca.

Po trzydniowej jeździe, długich spacerach oraz sylwestrowej zabawie stwierdziliśmy, że musimy się trochę zregenerować. Noworoczny wieczór spędziliśmy w Szaflarach, gdzie pływając w przyjemnie ciepłych wodach termalnych oglądaliśmy wieczorną panoramę Tatr.

 

02.02.2016, dzień czwarty – Pożegnanie

Niestety przy dobrej zabawie czas mija bardzo szybko :( Nawet się nie obejrzeliśmy, a przywitał nas ostatni dzień wyjazdu. Tym razem na narty wybrali się prawie wszyscy uczestnicy. Pozostaliśmy wierni stacji Witów, która skusiła nas nadal jednym z najlepiej przygotowanych stoków w okolicy oraz atrakcyjnymi zniżkami na karnety. Na pożegnanie prawie wszyscy zdecydowali się na czterogodzinne karnety, aby jak najlepiej wykorzystać ten czas i podszkolić swoje umiejętności pod okiem naszych instruktorów. Po czterech dniach intensywnej nauki i szusowania byliśmy już trochę zmęczeni, ale bardzo zadowoleni. Zwłaszcza, że mimo braku prawdziwego śniegu, udało nam się nacieszyć białym szaleństwem.

Wieczorem postanowiliśmy urządzić pożegnalnego zimowego grilla. Po raz kolejny więc spotkaliśmy się wszyscy w pensjonacie Biały Ślad. Do pensjonatu przyjechała też zaprzyjaźniona góralka, u której wcześniej zamówiliśmy prawdziwe oscypki. Oprócz kiełbasek na grillu piekliśmy również ten podhalański przysmak. Zrobiła się z tego prawdziwa uczta :) Jednak zapowiadany na tą noc siarczysty mróz dał nam się trochę we znaki i nie pomogła nawet gorąca herbata. Impreza przeniosła się więc do jednej z naszych sal sylwestrowych, gdzie biesiadowaliśmy do późnych godzin nocnych. W końcu to wieczór pożegnalny, a my o nic nie musieliśmy się martwić, bo rano wystarczyło tylko wsiąść do wygodnego autokaru, który bezpiecznie dowiózł nas do domu :)





Kategorie: Nasze imprezy Wypoczynek na sportowo i zdrowo Zima





Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu


Dodaj komentarz

Napisz co otym sądzisz

Opinie naszych klientów

Pewnie jesteś ciekawy, co mówią uczestnicy naszych wyjazdów. Sam zobacz :)

Dla naszej pięcioosobowej rodziny to wymarzony sposób na sylwestrowy wypad. Nie można się na nim nudzić. Przede wszystkim dzieciaki mają atrakcje – wędrówki w górach i narty. Po kilku latach takich Sylwestrów dzisiaj są jednymi z najlepszych narciarzy na stoku!

Olga i Marcin, Stoczek Łukowski


zobacz wszystkie