Ferie na nartach Piłka jest piękna


Sylwester na nartach 2014

(03.01.2015)

Już doroczną tradycją jest, że Nowy Rok witamy fajerwerkami pod Wielką Krokwią. A żeby tej stało się zadość w tym roku również nie mogło nas tam zabraknąć. Tym razem kalendarz nam sprzyjał, bo nie tylko w Sylwestra, ale również w Nowy Rok mogliśmy cieszyć się białym szaleństwem. Wyruszyliśmy ze Stoczka Łukowskiego, zabierając po drodze kolejnych pasjonatów nart. W autokarze uczestnicy mieli okazję wstępnie się poznać, zwłaszcza, że grupa pochodziła z różnych stron Polski, m.in. z Siedlec, Puław, Radomia oraz Warszawy i okolic.

Do Zakopanego dotarliśmy nad ranem, dzięki czemu mieliśmy czas na rozlokowanie się w pokojach, drzemkę oraz śniadanie przed pierwszym wyjazdem na stok.

Grupa była zróżnicowana pod względem umiejętności jazdy na nartach. Niektórzy jeździli bardzo dobrze, czasami pytając tylko o wskazówki dotyczące techniki jazdy. Większa część narciarzy znała już podstawy jazdy, ale jednak nie czuła się zbyt pewnie na stoku. Było też z nami 7 osób, które zamierzały po raz pierwszy w życiu wpiąć narty.

W związku z tym na pierwszy ogień nasz doświadczony instruktor wybrał stację narciarską Koziniec w Czarnej Górze, gdzie oprócz stoku z wyciągiem kanapowym dla zaawansowanych narciarzy znajduje się również dość długi wyciąg talerzykowy dla tych średnio zaawansowanych. Tutaj każdy narciarz znalazł coś dla siebie. Po rozgrzewce uczestników podzielono na trzy grupy, z których każda otrzymała zestaw ćwiczeń indywidualnie dobranych do umiejętności. Najbardziej wymagająca opieki grupa początkująca pod okiem instruktora na oślej łączce dzielnie ćwiczyła podstawy narciarstwa. Pogoda również nam dopisała – nareszcie mogliśmy poszusować na prawdziwym śniegu przy kilkustopniowym mrozie. Po powrocie do pensjonatu obiad smakowała jak nigdy.

Tak udany dzień zakończyliśmy w prawdziwej góralskiej karczmie Bąkowo Zohylina Wyżnio przy grzańcu i muzyce na żywo. Wracaliśmy wieczorem w skrzypiącym pod stopami śniegu i przy niesamowicie rozgwieżdżonym niebie, które zapowiadało piękny ostatni dzień starego roku.

Niebo się nie myliło – rano na stoku w Witowie przywitała nas iście alpejska pogoda: przepiękne słońce i kilkustopniowy mróz. Już w drodze na narty mieliśmy cały czas wspaniały widok na ośnieżony Giewont, który dumnie prezentował się w zimowym słońcu. Nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszego początku sylwestra.

Po powrocie z nart rozpoczęły się przygotowania do zabawy sylwestrowej w pensjonacie Biały Ślad. W pierwszej kolejności udekorowana sala balowa przeszła we władanie najmłodszych uczestników, którzy zabawę rozpoczęli już od godz. 19:00. Tu chcemy bardzo podziękować Monice za przygotowanie specjalnie dla dzieci zestawu gier i konkursów z nagrodami. Maluchom tak się spodobała zabawa, że trudno było ich zagonić do łóżek, a najmłodsza z uczestniczek imprezy 2,5-letnia Gabrysia poszła spać dopiero dwie godziny po przywitaniu Nowego Roku. Jej tata przez dwa dni zastanawiał się, czy mała będzie się aż tak dobrze bawić, że pobije zeszłoroczny rekord sylwestrowy. Oczywiście, że pobiła i to o całą godzinę – w końcu bawiła się pod marką Sportowo i Zdrowo, która nie boi się stawianych wyzwań! Jak już wspominaliśmy, Nowy Rok został powitany pod Wielką Krokwią, gdzie pod rozświetlonym fajerwerkami niebem wszyscy złożyliśmy sobie noworoczne życzenia. Po powrocie do pensjonatu zabawa na dobre trwała aż do białego rana. Dosłownie do białego, bo najbardziej wytrwali tancerze opuścili parkiet dopiero o ósmej rano, co też już się stało naszą tradycją.

Mimo całonocnej zabawy następnego dnia o godz. 11:00 narciarze siedzieli w autokarze w drodze na pierwsze w Nowym Roku szusowanie. Po wyczerpującej nocy tym razem wystarczyło nam trzy godziny jeżdżenia, zwłaszcza, że na stoku w Witowie nie było zbyt dużej frekwencji i nie traciliśmy czasu w kolejce do wyciągów. Wieczorem, zachęceni prawdziwą zimą skorzystaliśmy z jednej z atrakcji góralskich i wybraliśmy się na kulig. Pod pensjonat zajechało pięć prawdziwych konnych zaprzęgów i rozpoczęła się sanna z pochodniami zaśnieżonymi drogami okolic Zakopanego. Zabawa była przednia! Na zakończenie górale rozpalili na śniegu ognisko, przy którym piekliśmy kiełbaski. Dodatkowo na rozgrzewkę każdy dostał kubek słynnej góralskiej herbaty. To był naprawdę udany pierwszy dzień 2015 roku.

Narty

Stare góralskie porzekadło mówi: „wsyćko co dobre sybko się końcy”. Nawet się nie spostrzegliśmy, jak zastał nas ostatni dzień wyjazdu. Spędziliśmy go w znanej już nam stacji narciarskiej w Witowie, gdzie cała siódemka początkujących narciarzy wjeżdżała na górę wyciągiem kanapowym, a następnie dzielnie zjeżdżała z wcale nie tak łatwego ponad kilometrowego stoku. Oczywiście jeszcze pod czujnym okiem instruktora, ale duma i radość rozpierała wszystkich!

Tym razem, aby dać odpocząć naszym mięśniom dzień postanowiliśmy zakończyć odpoczywając w szaflarskich termach. Wiadomo, że nic tak nie relaksuje, jak gorące źródła z widokiem na rozgwieżdżone niebo, zwłaszcza po kilkudniowym intensywnym wysiłku.

- To już nasz kolejny udany Sylwester Na Nartach – podsumował wyjazd instruktor sportu Sportowo i Zdrowo Zbigniew Olkowicz. – Znowu wyszkoliliśmy od zera kilka osób, a kilka dzięki ćwiczeniom doskonalącym technikę poprawiło swoje umiejętności. Fajnie, że uczestnicy są zadowoleni, a nasze wyjazdy cieszą się niesłabnącą popularnością.

Czytaj też:
Sylwester Na Nartach 2014 – na żywo





Kategorie: Nasze imprezy Wypoczynek na sportowo i zdrowo Zima

Tagi: , ,





Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu


Dodaj komentarz

Napisz co otym sądzisz

Opinie naszych klientów

Pewnie jesteś ciekawy, co mówią uczestnicy naszych wyjazdów. Sam zobacz :)

Dla naszej pięcioosobowej rodziny to wymarzony sposób na sylwestrowy wypad. Nie można się na nim nudzić. Przede wszystkim dzieciaki mają atrakcje – wędrówki w górach i narty. Po kilku latach takich Sylwestrów dzisiaj są jednymi z najlepszych narciarzy na stoku!

Olga i Marcin, Stoczek Łukowski


zobacz wszystkie