Ferie na nartach Piłka jest piękna


Rowerowy potop w Karlskronie

(30.09.2013)

Tym razem skorzystaliśmy z propozycji Stena Line, która wraz z AZS postanowiła zalać Szwecję… rowerami.

Wycieczkę rozpoczęliśmy w Gdyni i na początek ok. 500 rowerów zalało terminal promowy. Dzięki świetnie przygotowanym organizatorom rajdu „załadunek” promu odbył się bardzo sprawnie. Punktualnie o godz. 21:00 odbiliśmy od gdyńskiego nabrzeża. Rano pobudka o 07:30, pyszne śniadanie i wyruszyliśmy na podbój Szwecji.

Karlskrona na rowerze

Z czterech przygotowanych przez AZS tras zdecydowaliśmy się na rowerowe zwiedzanie Karlskrony, stawiając – oprócz sportu – również na rozwój duchowy.

Karlskrona

Wyjazd rowerami z promu w Karlskronie

Karlskrona to miasto założone w 1680 roku przez króla Karola IX i do dzisiaj służące za bazę szwedzkiej floty wojennej. W 1998 roku została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako wyjątkowo dobrze zachowany przykład europejskiego centralnie zaplanowanego miasta i portu wojennego.

Oldschoolowe Amerykańskie Cruisery. Kultowy rower Embassy, dodatkowo zapięcie gratis. Sprawdź >>

Jest to również miasto niezwykle przyjazne rowerzystom – świetna infrastruktura rowerowa oraz uprzejmość, z jaką traktowani są piesi i cykliści przez kierowców samochodów sprawia, że jazda rowerem jest tu czystą przyjemnością. Pewnie dlatego wielu mieszkańców wybiera rower jako główny środek lokomocji.

Karlskrona przywitała nas pięknym słońcem, które towarzyszyło nam aż do wieczora. W związku tym, że miasto położone jest na 33 wyspach, z terminalu promowego na wyspie Verkö pokonaliśmy kilka z nich zanim dotarliśmy do ścisłego centrum na wyspie Trossö.

Bajkowy park

Po drodze minęliśmy ruiny grodziska Lyckå slott (pozostałości dawnej średniowiecznej twierdzy duńskiej) i po przejechaniu drewnianym mostkiem pomiędzy wysepkami archipelagu szkierowego dotarliśmy do skansenu Vämöparken, gdzie można zobaczyć tradycyjne budownictwo z regionu Blekinge. Spędziliśmy tu chwilę gubiąc się w czasie i przestrzeni podczas spaceru po pięknie utrzymanym parku z bajkowymi czerwonymi domkami.

Vämöparken

Vämöparken

Dodatkowym atutem były promienie słoneczne, które fantastycznie podkreślały tradycyjny kolor, na jaki pomalowane są szwedzkie domy – czerwień faluńską. Nazwa pochodzi od miasta Falun, gdzie znajdowała się kiedyś kopalnia miedzi. Farba ta ma dwie ważne właściwości: produkowana jest z odpadów z oczyszczania rudy miedzi, przez co jest tania oraz bardzo dobrze impregnuje drewno. Wiecie już, dlaczego szwedzkie domy są czerwone.

Żal nam było opuszczać skansen, ale zdaliśmy sobie sprawę, że to tylko przedsmak atrakcji, które ma do zaoferowania Karlskrona. Dzielnie ruszyliśmy w dalszą drogę zaliczając po drodze premię górską, czyli punkt widokowy Bryggareberget.

Teraz już prosto do samego centrum, gdzie zwiedzanie rozpoczęliśmy od rundy honorowej dookoła Stortorget (Wielkiego Rynku), skąd z centralnego punktu dumnie na niego spogląda założyciel Karlskrony – Karol IX.

Przy okazji tej rundy zobaczyliśmy perełki XVII-wiecznej szwedzkiej architektury: Rädhuset (Ratusz), Kościół Św. Trójcy oraz Kościół Fryderyka, którego wieże widzieliśmy zbliżając się do miasta promem.

Urocze kafejki w Karlskronie

Jazda na rowerze wzmaga ochotę na „małe co nieco”. W Karlskronie jest dużo uroczych kafejek, gdzie można zjeść tradycyjny szwedzki lunch, ale piękna pogoda zachęcała do pikniku. Okazało się, że z piknikowaniem w tym mieście również nie ma problemu.

Karlskrona

Targ rybny

Jadąc z rynku w stronę Targu Rybnego – miejsca, w którym dawniej codziennie były sprzedawane świeżo złowione ryby, co obecnie upamiętnia ostatnia rybaczka zachwalająca swój towar – ujrzeliśmy wysepkę Stakholmen. Jest to jedyny niezabudowany szkier w centrum Karlskrony, gdzie na skałach stoją tylko ławki. Szkier ten pokazuje, jak wyglądał archipelag zanim zbudowano na nim miasto. Jest to również jedna z nielicznych szans znalezienia się na bezludnej wyspie.

Karlskrona

Niezamieszkały szkier w Karlskronie

Kolejny punkt na trasie – Björkholmen (Brzozowe Wzgórze), obecnie jeden z najbardziej prestiżowych adresów w mieście. Björkholmen była kiedyś biedną dzielnicą zamieszkałą przez stoczniowców i marynarzy. Przez lata nie została strawiona przez pożary ani zmodernizowana, dzięki czemu można zachwycać się do dzisiaj kolorowymi domkami z przełomu XVIII i XIX w. (szczególnie polecamy ulice Nordenskjöldsgatan i Wachtmeistergatan).

Nazwy ulic, jak na dzielnicę portową przystało, wzięły nazwy od typów statków i nazwisk dowódców floty. Niektóre domki są tak małe, że aż trudno uwierzyć, iż mieszkały w nich całe rodziny. Złośliwi twierdzą, że domy nie mogły być większe, bo wszystkie deski użyte do ich budowy musiały się zmieścić pod płaszczem, kiedy wynoszono je ze stoczni. W zgodzie z marynarska tradycją na wielu domach przy oknach wiszą lusterka, pozwalające zobaczyć, kto puka do drzwi – żony marynarzy musiały wiedzieć z wyprzedzeniem, czy mąż wraca do domu.

Karlskrona

Dzielnica Björkholmen

Jadąc wzdłuż muru stoczniowego minęliśmy główne wejście na teren portu wojennego i dotarliśmy do jednego z najstarszych budynków w mieście – dzwonnicy w Parku Admiralicji wzorowanej na starożytnej latarni morskiej z Aleksandrii. Dzwonnica ta służy do dnia dzisiejszego Kościołowi Admiralicji, który stoi na terenach wojskowych i dawniej nie był dostępny dla cywili.

Dziad Rosenbom i jego kapelusz

We wnętrzu kościoła marynarski charakter podkreśla niebieski kolor i pamiątki. Na zewnątrz stoi słynny drewniany dziad Rosenbom wyciągający rękę. Kiedy podnieśliśmy jego kapelusz… hmm, nie powiemy Wam, co tam znaleźliśmy. Sami musicie się przekonać.

Karlskrona

Dziad Rosenbom

Wyjeżdżając z uliczki, w której znajduje się kościół prawie przegapiliśmy uroczą rzeźbę przedstawiającą chłopca wybiegającego z książki. Jest to pomnik Nilsa Holgerssona – bohatera „Cudownej podróży” Selmy Lagerlöf.

Dalej trasa prowadziła nas przez Nabrzeże Królewskie, aż dotarliśmy do wyspy Stumholmen służącej przez 300 lat wojsku. Obecnie znajduje się tu jedno z najchętniej odwiedzanych muzeów w Szwecji – Marinmuseum (Muzeum Marynarki Wojennej).

Karlskrona

Muzeum Marynarki Wojennej

Muzeum jest bardzo nowoczesne i umożliwia zapoznanie się z budową okrętów w Karlskronie, przedstawia warunki życia codziennego na morzu oraz ukazuje historię szwedzkiej marynarki wojennej. Można tu m.in. przejść podwodnym tunelem, poprowadzić statek, postrzelać z armaty czy obejrzeć wspaniałą kolekcję rzeźb galionowych. Ciekawych rzeczy dowiedzieliśmy się również dzięki wypożyczonym przewodnikom głosowym w języku polskim.

Malownicza wyspa Aspö

Rowerową wycieczkę po Karlskronie postanowiliśmy zakończyć objeżdżając rowerami jedną z najbardziej malowniczych wysp archipelagu – Aspö, na którą popłynęliśmy bezpłatnym promem. Przeprawa trwała 30 minut, a podczas niej zobaczyliśmy zwiedzone przez nas obiekty od strony morza.

Wyspa Aspö

Wyspa Aspö

Główną atrakcją wyspy jest XVII-wieczna twierdza Drottningskär, broniąca dostępu do miasta od zachodu, z wałów której można podziwiać panoramę archipelagu. W okolicy przystani promowej znajduje się dużo domków letniskowych, ale poza sezonem na wyspie pozostaje ok. 300 mieszkańców, dzięki temu można zobaczyć jak wygląda szwedzka prowincja. Aspö jest też świetnym miejscem na kąpiel ze względu na sporą ilość ustronnych zatoczek i skalistych fragmentów wybrzeża, pozwalających cieszyć się morzem bez tłumów ludzi. Jaka szkoda, że wybraliśmy się tutaj dopiero pod koniec września.

Niestety musieliśmy wracać na nasz prom, który odpływał do Gdyni o godz. 20:00. Na promie czekała już na nas kolacja i zabawa, tym razem do białego rana. W końcu misja zalania Szwecji rowerami została wypełniona w 100 procentach!

Mimo całego dnia pobytu w bajecznej Karlskronie przypływając rano do Gdyni czuliśmy niedosyt tego miasta… Dzięki tej wycieczce mamy kolejny punkt na mapie, do którego z pewnością niebawem wrócimy.

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce Google poprzez następujące frazy:

  • karlskorona ptomy rowerowe
  • pogoda w kalskronie
  • pogoda w karlskronie
  • rowerowy potop
  • rowerowy potop trasa niebieska




Kategorie: Rowery

Tagi: , , ,





1 osoba skomentowała


Karolina:

Wspaniała wycieczka. Tylko pozazdrościć. Też się może kiedyś wybiorę, bo można tam sporo pozwiedzać….. A ja kocham zwiedzać.

Dodaj komentarz

Napisz co otym sądzisz

Opinie naszych klientów

Pewnie jesteś ciekawy, co mówią uczestnicy naszych wyjazdów. Sam zobacz :)

Dla naszej pięcioosobowej rodziny to wymarzony sposób na sylwestrowy wypad. Nie można się na nim nudzić. Przede wszystkim dzieciaki mają atrakcje – wędrówki w górach i narty. Po kilku latach takich Sylwestrów dzisiaj są jednymi z najlepszych narciarzy na stoku!

Olga i Marcin, Stoczek Łukowski


zobacz wszystkie