sylwester2016 Piłka jest piękna


Rowerowa Majówka 2016 na Roztoczu

(04.05.2016)

Nie ma piękniejszego miejsca na rozpoczęcie sezonu rowerowego niż Roztocze. Doskonała infrastruktura rowerowa, trasy biegnące wśród soczystej zieleni, lasami Roztoczańskiego Parku Narodowego i wielu parków krajobrazowych, piękne zalewy i jeziora, no i jeszcze dodatkowy bonus – pogoda. Roztocze to najbardziej słoneczny region w Polsce! To wszystko gwarantuje, że Rowerowa Majówka na Roztoczu zawsze będzie udana. I tym razem również tak było! Spędziliśmy na Roztoczu 4 dni i każdy był ciekawy i pełen atrakcji.

 

Dzień pierwszy – rozgrzewka

trasa: Zawada – Szczebrzeszyn – Zwierzyniec

Na naszą bazę wybraliśmy piękny Zwierzyniec, gdzie wszyscy mieliśmy spotkać się po południu. Część grupy zdecydowała się na dojazd pociągiem i okazało się, że w Zawadzie musimy czekać na przesiadkę ok. godzinę. Postanowiliśmy więc nie czekać, tylko zrobić sobie małą rozgrzewkę i do celu dotrzeć na rowerach. Zwłaszcza, że to tylko 23 km, a trasa prowadzi przez Szczebrzeszyn. Mieliśmy więc doskonałą okazję poznać chrząszcza, który rozsławił to miasteczko na całą Polskę :)

 

"W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie..."

„W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie…”

 

Z Zawady jechaliśmy mało uczęszczaną asfaltówką mijając po drodze zadbane roztoczańskie wioski. Trasa była bardzo wygodna i już za chwilę byliśmy w Szczebrzeszynie. Okazało się, że Szczebrzeszyn nie tylko chrząszczem (a właściwie chrząszczami, bo „upolowaliśmy” ich znacznie więcej :) ) stoi. Oprócz pomników chrząszcza zobaczyliśmy jeszcze synagogę oraz jeden z najlepiej zachowanych w Polsce kirkutów, czyli żydowskich cmentarzy, a także przejechaliśmy fantastyczną trasą aż do słynnych szczebrzeszyńskich wąwozów.

Do Zwierzyńca dotarliśmy bardzo wygodnym, acz lekko nudnym na tym etapie, szlakiem Green Velo. Tu po zakwaterowaniu, już z całą grupą, ruszyliśmy rowerami na zwiedzanie Zwierzyńca, który okazał się uroczym, bardzo zielonym miasteczkiem, ze wspaniałymi zabytkami, doskonałymi ścieżkami rowerowymi i przepięknymi stawami Echo, położonymi na skraju Roztoczańskiego Parku Narodowego. Nad stawami udało nam się wypatrzeć pasące się koniki polskie, które tutaj mają swój rezerwat. Taka rowerowa rozgrzewka bardzo nam się podobała i już nie mogliśmy doczekać się kolejnego dnia.

Stawy Echo w Zwierzyńcu

Stawy Echo w Zwierzyńcu

Dzień drugi

trasa: Zwierzyniec – Florianka – Górecko Kościelne – Józefów – Susiec – Zwierzyniec

Pogoda sprawiła nam wspaniałą niespodziankę. Po wczorajszym pochmurnym dniu, dzisiaj cały czas towarzyszyło nam słońce i przyjemne ciepło :) Trasa aż do Górecka wiodła Roztoczańskim Parkiem Narodowym, z szeroką i twardą drogą gruntową. Nie mogliśmy się nacieszyć tym pięknym Parkiem i czystym, świeżym powietrzem.

Roztoczański Park Narodowy

Roztoczański Park Narodowy

Po drodze we Floriance zwiedziliśmy Izbę Leśną Roztoczańskiego Parku Narodowego, która mieści się w leśniczówce z 1830 roku.

Żółty szlak rowerowy skończył się w Górecku Starym, skąd już zielonym przejechaliśmy do Górecka Kościelnego. Obejrzeliśmy tu wspaniale zachowany kościół z 1768 roku cały wykonany z modrzewia, a następnie aleją starych rozłożystych dębów, z których większość to już pomniki przyrody, dojechaliśmy do drewnianej kapliczki na wodzie. Jest ona punktem obowiązkowym na tej trasie, gdyż za kapliczką bije źródełko, którego woda ma lecznicze właściwości porównywalne do wody Zuber z Krynicy. Wg legendy: „w tej wodzie kto się obmyje z dobrą wiarą, od wszelkiej choroby będzie wolny.” Na wszelki wypadek obmyliśmy się i my :)

Kapliczka na wodzie w Górecku Kościelnym

Kapliczka na wodzie w Górecku Kościelnym

 

Kolejny punkt na trasie – słynny z kamieniołomów Józefów. Tu po obejrzeniu pięknego rynku zrobiliśmy sobie przerwę na smaczny obiad, gdyż za nami była już połowa trasy. Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w dalszą trasę zwiedzając po drodze kamieniołomy oraz spoglądając na Roztocze z lotu ptaka, a właściwie z baszty widokowej, która stoi na skraju urwiska tuż nad kamieniołomami.

Kamieniołomy w Józefowie

Kamieniołomy w Józefowie

Czerwonym Centralnym Szlakiem Rowerowym Roztocza dojechaliśmy do Suśca, gdzie na wjeździe przywitali nas Kargul i Pawlak, gdyż jest to rodzinne miasteczko Sylwestra Chęcińskiego – reżysera serii filmów o przygodach tych dwóch sympatycznych postaci. Naszym celem tutaj był Rezerwat na Tanwią, gdzie na 400-metrowej trasie są aż 24 słynne szumy, czyli małe, malownicze wodospady. Widok niezmiernie rzadko spotykamy i naprawdę wart obejrzenia oraz usłyszenia.

Roztoczańskie szumy

Roztoczańskie szumy

Okazało się, że nawet nie zauważyliśmy, że przejechaliśmy już 56 km! Aby zachować siły na kolejne dni, do Zwierzyńca wróciliśmy pociągiem. Jednak grupa rowerowych pasjonatów za punkt honoru postawiła sobie powrót rowerem! Wrócili bardzo zadowoleni, bo tego dnia licznik pokazał im 100 km!!! Szczerze gratulujemy!

 

Dzień trzeci

trasa: Zwierzyniec – Guciów – Krasnobród – Majdan Sopocki – Zwierzyniec

Podczas wyjazdu ze Zwierzyńca znowu towarzyszyło nam słońce, więc jakoś nie chciało nam się wierzyć, że mogą nas dopaść te zapowiadane na dzisiaj burze z piorunami. A zaplanowaną trasę znowu mieliśmy zacną :) Głównym naszym celem było serce Roztocza – Krasnobród. Tym razem na całą drogę wybraliśmy niebieski Szlak Roztoczański.

Trasa do Krasnobrodu

Trasa do Krasnobrodu

Początkowo droga wiodła mało uczęszczaną asfaltówką, ale za to cały czas na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego, którego piękno i czyste powietrze po raz kolejny nas zachwyciło. Trasą ta dojechaliśmy do Guciowa, gdzie zatrzymaliśmy się w małym prywatnym skansenie. Tu nie tylko można zwiedzić XIX-wieczną zagrodę i dowiedzieć się więcej o etnografii regionu, ale również można spróbować roztoczańskich dań. Skorzystaliśmy z obu propozycji i po obejrzeniu skansenu skusiliśmy się na drugie śniadanie z regionalnych produktów :)

Skansen w Guciowie

Skansen w Guciowie

Tak pokrzepieni ruszyliśmy w dalszą drogę. Po spokojnej jeździe asfaltówką niebieski szlak skręcił na teren Rezerwatu Św. Rocha. Po terenie rezerwatu jechaliśmy już drogą szutrową, która wznosiła się coraz wyżej i wyżej… Miejscami mieliśmy naprawdę niezłe górki do pokonania :) Aby odpocząć, na chwilę zatrzymaliśmy się w ukrytej między drzewami rezerwatu malutkiej kapliczce Św. Rocha. Ponoć, jeżeli obejdzie się kapliczkę dookoła, Św. Roch spełni nasze życzenie. Jednak jest to nie lada wyzwanie, bo kapliczka otoczona jest całkiem wysokimi górkami :)

Szutrowa trasa w Rezerwacie Św. Rocha

Szutrowa trasa w Rezerwacie Św. Rocha

Wjechaliśmy do Krasnobrodu od strony słynnego zalewu, więc do niego zaczęliśmy zwiedzanie serca Roztocza. Krasnobród latem tętni życiem i pełno tu turystów. Jednak jeszcze o tej porze roku, jest spokojny, cichy i uroczy… i ma wiele atrakcji do zaoferowania. Po zwiedzeniu miasta i pysznym obiedzie część naszej grupy poczuła się trochę zmęczona i lekko rozleniwiona, więc postanowili odpocząć i wrócić już do Zwierzyńca.

Zalew w Krasnobrodzie

Zalew w Krasnobrodzie

Część z nas natomiast zdecydowała się zbadać dalszą trasę niebieskiego Szlaku Roztoczańskiego i dotrzeć do malowniczego zalewu w Majdanie Sopockim. Jednak niebieski szlak nie był już tak przyjemny jak wczorajszy żółty. Jego dużym plusem było to, że wiódł cały czas pięknym Krasnobrodzkim Parkiem Krajobrazowym, ale był dość górzysty i piaszczysty. W dodatku pod koniec trasy sprawdziły się przepowiednie synoptyków i zaczęło grzmieć. Przyspieszyliśmy więc, aby jak najszybciej znaleźć się na stacji kolejowej w Nowinach i uciec przed burzą pociągiem :). Jednak Roztocze było dla nas bardzo przyjazne – rozpadało się dopiero, gdy już wszyscy bezpiecznie dotarliśmy do naszej bazy :)

 

Dzień czwarty – pożegnanie

trasa: Zwierzyniec – Obrocz – Ścieżka Rowerowa Gminy Zamość – Zamość

Po wczorajszej wieczornej ulewie obudziło nas piękne słońce. Wszyscy bardzo żałowaliśmy, że to już ostatni dzień naszej Majówki na Roztoczu. Na deser zostawiliśmy sobie roztoczańską perełkę, czyli Zamość, do którego oczywiście postanowiliśmy dojechać rowerami.

Do Zamościa można dojechać różnymi drogami, w tym najprościej główną trasą przez Szczebrzeszyn. My jednak wybraliśmy niewiele dłuższą, ale za to o wiele przyjemniejszą drogę bocznymi mało uczęszczanymi asfaltówkami prowadzącymi przez Roztoczański Park Narodowy, a następnie czerwoną Ścieżką Rowerową Gminy Zamość. Wybór był bardzo dobry, trasa doskonale przygotowana, okolice przepiękne… no i to roztoczańskie słońce! 

Czerwony Rowerowy Szlak Gminy Zamość

Czerwony Rowerowy Szlak Gminy Zamość

Ani się obejrzeliśmy, a już byliśmy w Zamościu. Miasto jest urocze, z piękną Starówką wpisaną na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Aby jak najwięcej się o nim dowiedzieć i jak najwięcej zobaczyć zwiedziliśmy go spacerem, ale za to z przewodnikiem, który opowiedział nam po drodze wiele ciekawych historii, jakie kryją w sobie mury tego starego miasta.

Starówka w Zamościu

Starówka w Zamościu

I w tej perełce architektonicznej zwanej Padwą Północy, z żalem, ale już musieliśmy się rozstać… Obiecaliśmy sobie jednak, że to z pewnością nie jest nasz ostatni wypad rowerowy w roztoczańskie tereny, których zaledwie zobaczyliśmy jedynie niewielką cząstkę.





Kategorie: Nasze imprezy Rowery

Tagi: , ,





Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu


Dodaj komentarz

Napisz co otym sądzisz

Opinie naszych klientów

Pewnie jesteś ciekawy, co mówią uczestnicy naszych wyjazdów. Sam zobacz :)

Dla naszej pięcioosobowej rodziny to wymarzony sposób na sylwestrowy wypad. Nie można się na nim nudzić. Przede wszystkim dzieciaki mają atrakcje – wędrówki w górach i narty. Po kilku latach takich Sylwestrów dzisiaj są jednymi z najlepszych narciarzy na stoku!

Olga i Marcin, Stoczek Łukowski


zobacz wszystkie