sylwester2016 Piłka jest piękna


Polska – Rosja spod stadionu

(13.06.2012)

Właściwie nie jestem fanką piłki możnej. Ani mnie ona ziębi ani grzeje. Oczywiście wiem, że trwa Euro, orientuję się mniej więcej kto z kim gra, jaka jest sytuacja w grupach, ale do tej pory widziałam tylko trzy mecze: Polska – Grecja (w knajpie na plaży w Międzyzdrojach, był długi weekend – to było coś innego, poza tym fajne okoliczności przyrody) i Anglia – Francja (bo dobre drużyny). Wczoraj pojechałam rowerem w okolice Stadionu Narodowego tuż przed meczem Polska – Rosja – z ciekawości (zawodowe zboczenie:-)).

Mieszkam niezbyt daleko, więc to nie było jakieś poświęcenie. Na Alei Waszyngtona trzy kobiety, tak po 60-tce, w białych spodniach/spódnicach, czerwonych koszulkach z orzełkiem, szalikach, idą dopingować polską reprezentację.

Pod stadionem pełen przekrój wiekowy: młodzi, starzy. Para z niemowlakiem w wózku. Inna para na rowerach z dzieciakami siedzącymi z tyłu na siodełkach. Śliczne Rosjanki z wymalowanymi na policzkach swoimi barwami narodowymi (chłopaki też niczego sobie:)), jakiś rosyjski kibic w stroju przypominającym marynarza z Odessy (chociaż nie, bo to teraz Ukraina, niech będzie Noworosyjsk – też nad Morzem Czarnym). Paru meneli – jeden mocno sfatygowany, w długim brudnym płaszczu i kapeluszu na głowie z wetkniętymi dwiema polskimi flagami z czegoś tłumaczy się straży miejskiej; średniacy, zamożni. Na parkingu polonez, terenówki, ktoś sunie białą limuzyną z otwartym dachem, dwóch osobników albo dwoje (z daleka nie widzę, bom krótkowidz;)) drze się na całe gardło „Polska, biało – czerwoni…”. Podoba mi się ta różnorodność. Ta radość, zabawa.

A najbardziej podobają mi się te drogi, stadiony, odnowione dworce – bo Euro za miesiąc minie, a to zostanie.
Słychać już wrzawę kibiców ze stadionu, muzykę. Pomyślałam sobie: kurczę, fajnie byłoby tam być! Nawet nie-kibica mogą ponieść w tłumie emocje:-).

W mediach było tyle malkontenctwa, że organizacja tego turnieju to porażka, a tu wygląda na to, że wszystko idzie sprawnie.

Zrobiłam jeszcze objazd mostem Świętokrzyskim (kolejna „biało – czerwona” limuzyna) potem ścieżką rowerową nad Wisłą (kilka wozów transmisyjnych jakichś mniejszych zagranicznych stacji telewizyjnych, bo nie kojarzę nazwy), potem powrót mostem Poniatowskiego (super było śmigać środkiem drogi – most był zamknięty dla ruchu samochodowego). Na jednej z nieodnowionych a tylko zasłoniętych jakąś płachtą wymalowany był napis, który niech będzie puentą tego wpisu:”Witajcie bracia Rosjanie. Pieprzyć politykę! Chodźmy razem na wódkę dziś wieczorem”. Po prostu cieszmy się, że w naszym kraju odbywa się fajna impreza, w dodatku tak dużej rangi.

P.S. będąc już prawie pod domem (na Pradze), na wąskim chodniku niechcący zaczepiłam kierownicą roweru mocno już „wesołego” kibica, który szedł z równie „wesołą” kompanią. Z ręki wypadło mu piwo, butelka rozbiła się. Serce mi trochę drgnęło ze strachu, że może zaraz wydrą się: jak jeździsz niemoto?! A oni roześmiali się i powiedzieli „1: 0″.





Kategorie: Kibicujemy najlepszym

Tagi:





Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu


Dodaj komentarz

Napisz co otym sądzisz

Opinie naszych klientów

Pewnie jesteś ciekawy, co mówią uczestnicy naszych wyjazdów. Sam zobacz :)

Dla naszej pięcioosobowej rodziny to wymarzony sposób na sylwestrowy wypad. Nie można się na nim nudzić. Przede wszystkim dzieciaki mają atrakcje – wędrówki w górach i narty. Po kilku latach takich Sylwestrów dzisiaj są jednymi z najlepszych narciarzy na stoku!

Olga i Marcin, Stoczek Łukowski


zobacz wszystkie