sylwester2016 Piłka jest piękna


Madrycka impreza w Mediolanie

(28.05.2016)

Przełom maja i czerwca to dla nas tradycyjnie czas wyjazdu na finał piłkarskiej Ligi Mistrzów. Tym razem trafiliśmy do Mediolanu, gdzie zmierzyły się dwa kluby z Madrytu – Real i Atletico.

Od razu po wyjściu z pociągu na stacji Milano Centrale można było poczuć atmosferę miasta, gdzie wieczorem szykuje się jedna z najważniejszych imprez piłkarskich roku. Wszędzie piłkarskie symbole, reklamy sponsorów, twarze zawodników, zdjęcia upragnionego srebrnego pucharu. I najważniejsze – piękny hiszpański język odmiany castellano rozbrzmiewający na każdym kroku. Przy Piazza Duca d’Aosta od razunaprzeciwko centralnego dworca kolejowego w Mediolanie usytuowała się strefa kibica dla klubu Atletico.

Rojoblancos, czyli czerwono-biali, zagrzewali się do walki od samego rana, dumnie nosząc na koszulkach i wykrzykując „Nunca dejes que creer”, czyli „Nigdy nie przestawaj wierzyć”. Zresztą nie tylko oni kolorowym entuzjazmem zagrzewali całe miasto, bowiem przy Via de Burchiello przy stacji czerwonego metra Pagano usytuowała się z kolei strefa kibiców Realu. Mając w pamięci sytuację sprzed dwóch lat fani Realu wyrażali nie mniejszą pewność wygranej.

Mieszkańcy Mediolanu dzielnie przeżyli oblężenie kilkudziesięciu tysięcy kibiców hiszpańskich klubów, wśród których zresztą byli nie tylko Hiszpanie. Krzycząc, śpiewając, skacząc, tańcząc nie tylko w strefach kibica, ale w metrze, tramwajach, wszędzie na ulicach i maleńkich piazza kibice kilka razy znacząco powiększyli i tak liczną rzeszę turystów wielbiących mediolańskie kościoły i muzea, czy też sklepy, butiki i wyprzedaże.

Mediolan

Po raz drugi w historii i to po dwóch latach od finału w Lizbonie, w Mediolanie spotkały się dwie drużyny z jednego miasta: Real i Atletico. W Madrycie po zwycięstwie kibice mają zwyczaj zapijać sukces pod jedną z fontann, które znajdują się zresztą niedaleko od siebie, kibice Realu – pod fontanną frygijskiej bogini Kybele, a Atletico – pod fontanną z posągiem Neptuna. Tym razem repliki tych posągów zostały przywiezione do stref kibica: bogowie wyjechali na wielkie piłkarskie święto do Mediolanu.

Dla kibiców było mnóstwo atrakcji w całym mieście. Festiwal Mistrzów trwał już od czwartku, rozpoczął się na Piazza Duomo przeróżnymi pokazami, koncertami i dyskoteką, które trwały do wieczora w niedzielę, angażując kibiców i turystów na przeróżne sposoby.

Na Piazza Duomo było dużo muzyki, od włoskich zespołów rockowych i hair metal przez gospel do słynnego jakiś czas temu mediolańskiego didżeja Benny’ego Benassi. Natomiast w Ogrodach Montanelli w piątek i sobotę zagrali zespoły Subsonica, Fabri Fibra i Marracash, wszędzie oczywiście wstęp był wolny.

Pod katedrą można było zobaczyć puchar i zrobić sobie z nim zdjęcie na tle przepięknej mediolańskiej katedry. Obok również znalazła się ogromna piłka mistrzów, na tle której robione były niezliczone selfie i zdjęcia.

Na co dzień pełne turystów i klientów modnych sklepów Via Dante i Via Mercanti na czas finału przekształciła w Camino de los Campeones – Drogę Mistrzów – gdzie główną atrakcją była Galeria Mistrzów, przedstawiająca sześć dekad najważniejszych klubowych rozgrywek w Europie.

Ciekawe, że w mieście ogłoszenia były głównie w języku hiszpańskim, w szczególności w komunikacji miejskiej, którą kibice docierali między innymi na stadion. Taki tramwaj nr 16 z spod katedry mógł w półgodziny bezpośrednio dowieźć ich prawie pod sam stadion San Siro. W tramwaju pełnym kibiców w przeróżnym wieku i strojach, z pomalowanymi policzkami, pasażerowie dostawali potężną dawkę piłkarskiego patriotycznego entuzjazmu, a jeżeli tramwaj nieopatrznie się zatrzymywał, na przykład, na światłach, to przechodnie też dostawali rozbawiający widok kołyszącego się, rozśpiewanego tramwaju.

Sobotni mecz kibice oglądali nie tylko na stadionie, ale też w strefach kibiców i w licznych barach, pubach, pizzeriach i restauracjach. Co ciekawe, od samego rana w sobotę mieliśmy wrażenie, że kibiców Atletico jest dużo więcej niż Realu, zarówno pod stadionem, jak i na mieście. Jednak po meczu z jedenastego triumfu w Pucharze Europy cieszyli się tylko fani Realu.





Kategorie: Kibicujemy najlepszym

Tagi: , , , ,





Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu


Dodaj komentarz

Napisz co otym sądzisz

Opinie naszych klientów

Pewnie jesteś ciekawy, co mówią uczestnicy naszych wyjazdów. Sam zobacz :)

Dla naszej pięcioosobowej rodziny to wymarzony sposób na sylwestrowy wypad. Nie można się na nim nudzić. Przede wszystkim dzieciaki mają atrakcje – wędrówki w górach i narty. Po kilku latach takich Sylwestrów dzisiaj są jednymi z najlepszych narciarzy na stoku!

Olga i Marcin, Stoczek Łukowski


zobacz wszystkie