Ferie na nartach Piłka jest piękna


Dookoła Europy 2013 (podsumowanie)

(08.07.2013)

Tradycyjnie jak co roku wyruszyliśmy na wyprawę promującą turystykę Dookoła Europy. Tym razem nasza trasa wiodła przez kraje niemiecko- i  francuskojęzyczne, czyli nieco inaczej niż w roku 2012.

Na nasze wyprawy promujące turystykę jeździmy z biletem InterRail, który umożliwia podróżowanie niemal wszystkimi pociągami po prawie całej Europie. To bardzo wygodne rozwiązanie, pozwalające się szybko przemieszczać. Jeden bilet – wszystkie pociągi w Europie, ale oprócz własnego kraju.Dlatego za punkt startowy naszej wyprawy uznajemy Berlin, do którego można dotrzeć z Polski na wiele sposobów. W Berlinie gościliśmy już z różnych okazji wielokrotnie, więc tym razem spędzamy tu tylko kilka godzin. Trochę spacerujemy, odwiedzamy Bramę Brandenburską, idziemy do kina, a potem na dworzec Ostbahnhof.

Stąd wyrusza nocny pociąg do Kolonii. Rano w Kolonii mamy tylko czas na szybkie zakupy na śniadanie i ruszamy regionalnym pociągiem do Trewiru, skąd po przesiadce ruszamy do pierwszego celu naszej wyprawy – Luksemburga.

Pierwsza rzecz jaka rzuca się w stolicy kraju to niezwykłe położenie na wzgórzach. Wzgórza te są połączone niezwykłymi mostami – wysokimi i długimi. Na pierwszy rzut oka przypominają potężne budowle kamienne sprzed wieków. Bardzo sprawna jest komunikacja miejska w Luksemburgu, obsługiwana tylko przez autobusy. Mimo że miasta jest raczej małe, autobusy z przystanków odjeżdżają co kilka minut, więc nawet nie ma co się silić na zapoznawanie się z rozkładem jazdy.

Po kilkugodzinnej wizycie w Luksemburgu ruszamy w dalszą drogę – nocnym pociągiem, który wiezie nas do Nicei na francuskim Lazurowym Wybrzeżu.

Dojeżdżamy rano i trafiamy od razu na przygotowania do etapu Tour de France – jazdy drużynowej na czas. Zawodnicy będą jechać pętlą po głównej ulicy ciągnącej się wzdłuż morza. Patrzymy co się dzieje w centrum, ale zaraz ruszamy na peryferie Nicei, aby widzieć kolarzy na trasie.Setki kibiców ma ten sam pomysł – najpierw na plażę, a później do kibicowania. Miłośnicy kolarstwa przyjechali tu z całej Europy – Irlandii, Norwegii, Holandii, Słowacji, no i oczywiście ekipa Sportowo i Zdrowo z Polski.

Po emocjach sportowych 2,5 godziny jazdy pociągiem do naszego kolejnego przystanku w Marsylii. Mieszkamy w dzielnicy przy Starym Porcie, gdzie naprawdę czuć atmosferę sprzed wieków. Począwszy od targu rybnego, a skończywszy na restauracjach w wystroju XVIII-wiecznym. McDonald’s wygląda na tym tle nieco dziwnie…Dziesiątki lat ma też zabudowa w Starym Porcie. Wąskie uliczki są z reguły jednokierunkowe, a jeśli przejeżdża autobus, to niemal ociera się bokami o ściany domów. Wszystko to tworzy klimat dawnej, starej Marsylii.

A jeśli do tego dodamy możliwość wycieczki na wyspę If, która stała się sławna dzięki powieści Aleksandra Dumasa Hrabia Monte Christo, to zupełnie możemy przenieść się w czasie.

Inne dzielnice Marsylii wyglądają już współcześnie, chodź architektura niektórych obiektów jest wyjątkowa. Na przykład aby wejść do budynku dworca Saint-Charles, trzeba pokonać kilkadziesiąt schodów, szerokich na jakieś 50 metrów.

Z Marsylii ruszamy przez Lyon do Genewy. To jedna ze stolic światowego biznesu, choć jak mówią miejscowi, to raczej miasteczko niż miasto. I rzeczywiście, na obejście całej Genewy na piechotę wystarczyłby jeden dzień. Z ciekawostek zwiedzamy siedzibę ONZ, ale ze względu na pogodę większość czasu spędzamy nad Jeziorem Genewskim. Mimo że z nieba leje się żar, a na plaży jest sporo ludzi, prawie nikt się nie kąpie. Dlaczego? Wystarczy włożyć nogę do wody – jest zimniejsza niż w najzimniejszym letnim dniu nad polskim Bałtykiem. Naprawdę – żeby wykąpać się w jeziorze w Genewie trzeba mieć sporo odwagi.

Genewa

Genewa

Dalej na trasie naszej wycieczki mamy Liechtenstein z przesiadką w Zurychu. I tu niespodzianka – mimo że na przesiadkę mieliśmy 12 minut (a pociągi jeżdżą punktualnie), nie zdążyliśmy na nasz pociąg w kierunku Liechtensteinu. Po prostu zabłądziliśmy… Dworzec w Zurychu jest jednym z najruchliwszych dworców kolejowych na świecie. Ma trzy poziomy i 54 tory dla pociągów. Przy czym tor nr 44 wcale nie musi być w pobliżu toru nr 40. Ba, może znajdować się na zupełnie innym poziomie. Więc o pomyłkę i znalezienie właściwego pociągu wcale nie jest trudno. Mimo że Szwajcaria jest stosunkowo małym krajem, jej sieć i infrastruktura kolejowa są imponujące. Większość składów dalekobieżnych zestawiona jest z piętnastu piętrowych wagonów. I bardzo często pociągi te jeżdżą pełne – mimo również doskonałej sieci autostrad i nieraz szokujących dla Polaków cen biletów. Np. bilet z lotniska w Genewie do miejscowości Nyon (ok. 30 minut jazdy) kosztuje 12 franków, czyli ok. 40 złotych. Hm, 40 złotych za 30 minut jazdy…

A więc z przygodami, ale udaje nam się dotrzeć do Liechtensteinu, miniaturowego górskiego księstwa. W stolicy Vaduz zwiedzamy kilka atrakcji, podziwiamy widoki i ruszamy dalej już do naszego ostatniego przystanku – austriackiego Bregenz nad Jeziorem Bodeńskim.

Tutaj korzystamy głównie z doskonale rozwiniętej sieci tras rowerowych, głównie wokół Jeziora Bodeńskiego. Wybieramy się na przejażdżkę startując w austriackim Bregenz, przez Niemcy, z transferem statkiem do Szwajcarii i z powrotem do Bregenz. Tak mija cały dzień. Kolejny spędzamy głównie na plaży nad jeziorem grając w siatkówkę plażową, a wieczorem wracamy do Polski.

1. Europejski Luksemburg
2. Na trasie Tour de France w Nicei
3. Śladami hrabiego Monte Christo
4. Kosmopolityczna Genewa
5. Miniaturowy Liechtenstein
6. Rowerem nad jeziorem Bodeńskim
7. Bregenz

Czytaj też:
Dookoła Europy 2012
Świąteczne jarmarki w Belgii i Luksemburgu





Kategorie: Dookoła Europy Turystyka

Tagi: , ,





Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu


Dodaj komentarz

Napisz co otym sądzisz

Opinie naszych klientów

Pewnie jesteś ciekawy, co mówią uczestnicy naszych wyjazdów. Sam zobacz :)

Dla naszej pięcioosobowej rodziny to wymarzony sposób na sylwestrowy wypad. Nie można się na nim nudzić. Przede wszystkim dzieciaki mają atrakcje – wędrówki w górach i narty. Po kilku latach takich Sylwestrów dzisiaj są jednymi z najlepszych narciarzy na stoku!

Olga i Marcin, Stoczek Łukowski


zobacz wszystkie